środa, 18 lipca 2012

Germański haul

Hallo Leute!, że tak powiem sobie pięknie z niemiecka. Wreszcie mogę się do Was znów odezwać :) Jak się okazuje, czasu mi nie zbywa, i chociaż codziennie myślę o tym, co i jak mogę napisać na blogu, to jednak leń/zmęczenie we mnie wygrywa i jakoś ciągle mi się nie składa... 

Tym niemniej dziś postanowiłam Was uraczyć foteczkami tego, na co ostatnio wydaję pieniądze... To będzie lekki misz-masz, tu ciuch, tam kosmetyk... albo i lek... Zobaczycie ;)




Na ten pięknie kolorowy stosik składa się:
- sukienka (H&M, 10 Euro)
- koszulka nocna (nie pamiętam sklepu, 7 Euro)
- cóż, majtki... 2x czarne, 2x zielonkawe, 2x pasiaste (również powyższy sklep, co go nie pamiętam, w sumie 8 Euro)
- jeszcze większe cóż, biustonosz (H&M, 12.95 Euro)
- maszynki do golenia (bo po co pamiętać zabrać z domu...? Ok. 2 Euro)
- po co pamiętać zabrać z domu i po co pamiętać sfotografować - nieobecny na zdjęciu szampon Shauma Volumen (ok. 3 Euro)
- pokrowiec na aparat fotograficzny (MediaMarkt, 7 Euro)
- karta pamięci do aparatu 8GB (wiecie, jej nie ma, bo zdjęcie robiłam w końcu... MediaMarkt, 8 Euro)
- dałam tu też pudełko do aparatu, bo kupiłam w Polsce, ale dostałam w swoje łapki dopiero będąc tu- wisiorek SIX (Galeria Karstadt, 3 Euro)- książka Gilgi - eine von uns (ech, lektura... 11.95 Euro)- guma do żucia wszelaka (dostałam)- leki na zapalenie pęcherza - tabletki, kropelki, herbatka (też dostałam, praktyczny prezent, nie powiem, i na szczęście działa)- cień do oczu p2 matte dream 090 brown delight (dm, 1.55 Euro)- Tangle Teezer (dm, 14.95 Euro... chyba oszalałam... ;) )Powiększamy co nieco:

Cień jest bardzo jasnym, ciepłym brązem, powiedziałabym, że to takie latte - dokładnie takiego szukałam, więc wrócę do tematu.


Sukienkę przymierzyłam, wyglądała świetnie (nie to, co na tym smętnym wieszaku...), ale z braku gotówki  przy sobie nie mogłam wziąć. Potem tak za mną chodziła, że koniec końców pojechałam po nią  i mam!



Wisiorek spodobał mi się od razu, więc chociaż zakupy nie były w planach,  musiałam go wziąć (inaczej niechybnie byłaby powtórka z rozrywki przy sukience...). Jest to jeden z tych dosyć długich, sięga poniżej biustu. Spodobała mi się nieskomplikowana forma i wydaje mi się, że jest dość elegancki i do wielu rzeczy będzie pasował.  


Zakupy z serii "cóż...", czyli bielizna. Jakąś ładną koszulkę nocną chciałam od dawna, a ta tutaj, choć może się wydawać lekko tandetna (no serio, panterka i róż?), to jednak po włożeniu jakimś cudem wcale tak nie wygląda. Nie wiem, co mnie skłoniło do wzięcia jej z wieszaka, ale dobrze się złożyło. Majtki, jak to majtki, każdy musi mieć. A ja uwielbiam te takie koroneczki, ach, och. No i biustonosz, w tak szalonym odcieniu różu, że sama siebie nie poznaję. Dodam tylko, że pierwszy raz od czasów, hm, gimnazjum, kupiłam biustonosz w H&M (przez wiele lat nie było tam na mnie rozmiaru...a teraz mi się zmniejszył) i bardzo się cieszę, bo niektóre modele mają naprawdę śliczne.




Tangle Teezer - o tym słyszał już chyba każdy. Zastanawiałam się nad nim jakiś czas, bo przy mojej długości włosów rozczesywanie potrafi być problemem. Nie jestem wielką fanką zakupów online, a i cena tej szczotki do przystępnych nie należy. Skusił mnie fakt dostępności w zwykłym, naziemnym sklepie, gdzie mogłam zmacać i naocznie ocenić towar. Rozwinę temat w przyszłości. 


Nie wspomnę o wydatkach niezbędnych takich jak:
- jedzenie (czasem, jak nie zapomnę...)
- pół kilo kawy mielonej bezkofeinowej Dallmayr
- bilety (tu komunikacja miejska jest droga. Serio.)

Oraz mój mały rytuał - lody. Jak by nie patrzeć, to jedna z mniej szkodliwych dla figury słodyczy. Poza tym kurcze, jest lato! A że zawsze jedząc je, chodzę, to i tak spalam, nie?
W Polsce najchętniej jadam lody zakręcone - włoskie, lub jeszcze bardziej zakręcone - świderki. W Niemczech natomiast lecę w kulki! Koszt kulki, zależnie od miejsca, 1.00 - 1.20 Euro, można poprosić w tekturowym kubeczku lub w wafelku. Wafelek to nie to, co ten kawałek tekturki u nas, bez żadnych dopłat dostaje się coś, co jest kruche, rumiane i ma smak. Zawsze biorę więc w wafelku, dwie kulki - czekoladową i mango, raz z racji braku czekoladowych wzięłam kawę + kokos, też mniam.


Skąd ta geograficznie uwarunkowana rozbieżność mojego gustu co do lodów? U nas, o ile dobrze kojarzę, kulka lodów kosztuje od 1 zł, gdy wie wiadomo, co to za lody, do ok. 3 zł, zależnie od firmy. Jaka kulka jest, każdy widzi.
Wydawać by się więc mogło, że dla mnie, na stałe mieszkającej w Polsce, a więc siłą rzeczy przeliczającej sobie na złotówki, koszt kulki niemieckiej, czyli ok 4-5 zł, jest wysoki. Ale...

Tak... ten odcisk w lewej górnej części smaku mango to odcisk od łyżki do nakładania. Łyżki, która jest taka sama, jak te u nas. Czy muszę jeszcze mówić, skąd moje zamiłowanie do lodów w kulkach za Odrą? Są pyszne, w pysznym wafelku i - moim zdaniem - tańsze niż u nas...

Będąc w Niemczech po raz pierwszy w życiu, mając lat czternaście, zostałam zaproszona na lody.  Nieświadoma tego, jakiej wielkości będzie ta porcja, stojąc przed wyborem z około trzydziestu smaków, zdecydowałam się ostatecznie na cztery kulki. Była to zima, i całe szczęście, bo jadłam to dobrą godzinę lub i półtorej! Od tego czasu nie biorę więcej, niż dwie kulki na jeden raz! ;)

13 komentarzy:

  1. ogromne zakupy :) ja mam taki mały obłęd na punkcie bielizny, jak nie kupię sobie jakiegoś fajnego ciucha to zawsze jakieś gatki na pocieszenie wpadną bo bielizny nigdy dosyć ;) I fakt, biustonosze w h&m są świetne, zawsze się tam zaopatruję. Gałki tych lodów są rzeczywiście strasznie gigantyczne i widzę, że też jesteś miłośniczką smaku mango i czekolady jak ja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oho, czyli idziemy razem na lody, jak wrócę? :D Zakupy są spore, ale nie kupiłam tego wszystkiego na raz, to rozciągnięte dwa tygodnie... :) A H&Mowi brakuje jedynie bardziej 'zaawansowanych' rozmiarów do perfekcji. :)

      Usuń
  2. śliczne zakupy ! :) a te lody :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba Cię jeszcze nie znam, witaj! :)

      Usuń
    2. Ta czerwona musi być śliczna ! :) Uwielbiam takie wyraziste kolorki :) Obserwuję i czekam na kolejne nowości :)

      Usuń
  3. rzeczywiście duuuże te kulki. Nie wiedziałam, że te szczotki są dm. Dobrze wiedzieć ;) uwielbiam soczyste,dojrzale mango :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak bardziej lubię rzeczy o smaku mango, niż samo mango, chociaż nie wiem, czemu. Ale żeby nie było, jako owoc też jadam. Też nie wiedziałam, ze są w dm, aż na nie nie wpadłam ;) Ale chyba nie w każdym, byłam w dwóch, w pierwszym ich nie było, ten drugi to jeden z największych, jakie istnieją ;)

      Usuń
    2. aha. dobrze wiedzieć :) ja lubię mango, ale tylko to dojrzałe :) twarde zupełnie mi nie smakuje ;)

      Usuń
    3. aha, i co z naszą sprawą? napisz na meila jeśli to nadal aktualne:)

      Usuń
    4. O matko, masz rację! Ale ze mnie dupa wołowa! Odezwę się jutro!

      Usuń
  4. Widzę, że zakupy udany, a lód... naprawdę pokaźny, jak byłam w Niemczech również polubiłam te ich lody, gałki ogromnych rozmiarów :)

    Jesli chodzi o ten obrazek weryfikujący... nie mogę znaleźć, gdzie się to wyłącza... :|

    ps. również dodaję do obserwowanych :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam Ci u Ciebie, jak to zrobić :) A do zakupów pewnie jeszcze dołączą jakieś rzeczy, bo jeszcze jakiś czas tu będę :)
      Co do loda, to dobrze, że pomyślałam o fotografowaniu, zanim spałaszowałam, bo to ślinka cieknie!

      Usuń
  5. witaj ;)
    gdybyś była zainteresowana na moim blogu trwa aktualnie konkurs z sheinside.com, gdzie do wygrania jest bon o wartości 100$, zapraszam :)

    http://apieceofmylifeloveandfashion.blogspot.com/2012/07/sheinside-giveaway-100.html

    pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń